Home Salonik Artystyczny SZTUKA NA SWOIM MIEJSCU I ... NA ULICY

Cytaty

Nie trać czasu z kimś, kto nie ma go, aby go spędzać z tobą.
SZTUKA NA SWOIM MIEJSCU I ... NA ULICY Drukuj Email
Wpisał Maria Tyws   
Piątek, 15. Czerwiec 2018 10:11

18a

0a

Członkowie naszego Saloniku Artystycznego poznają sztukę nie tylko na wykładach ilustrowanych pokazem medialnym, ale także na żywo, wybierając się na ważne wydarzenia do muzeów i galerii, przeważnie wrocławskich. Tym razem również kontaktowaliśmy się ze sztuką plastyczną w jej naturalnym kontekście. W Muzeum Architektury mieliśmy okazję zobaczyć prestiżową wystawę poświęconą jednemu z najwybitniejszych polskich artystów współczesnych, którą zorganizowano z okazji nadania mu tytułu profesora honorowego ASP we Wrocławiu – Leonowi Tarasewiczowi.

23


Charakterystyczne dla niego monumentalne obrazy choć wydają się być czystą abstrakcją o ogromnej ekspresji, to z nieodpartą sugestywnością ujmują naturę w jej istocie. Z pewnością natura była źródłem inspiracji dla artysty, który wszakże przetłumaczył ją w duchu syntezy na język plastyki, oddając jej kwintesencję. Bywa też tak, że realizując przestrzenne aranżacje, Tarasewicz odwołuje się do kodów kulturowych, np. tworzy rytualny ołtarz sztuki, nadając jej status wyjątkowości. Jest na tyle przekorny, że w następnej instalacji harmonizuje sztukę z naturą a widzowi każe deptać po malarskiej powierzchni. A zatem, wkraczamy w pole tego niekonwencjonalnego obrazu, który dopełnia pięknie zaaranżowany ogródek wirydarza, by jego duktem podążać ku czerwieni, błękitowi , zieleni czy żółci.

24


25

Inną drogą prowadzi nas Tomasz Opania, którego duży wybór prac można oglądać w BWA. Rzeźbiarz, który jest również sportowcem, proponuje widzowi skorzystanie z urządzeń paragimnastycznych, które kształtują nieoczekiwane w swej symbolice gesty.

21


W dalszej części ekspozycji wprowadza nas do wnętrza malowniczo zaaranżowanej pracowni snycerza, która natychmiast ożywa ruchem eksponatów i stukotem narzędzi. Prawdziwa magia i cud wskrzeszenia rzemieślnika.

20


Naszą wędrówkę po galeriach zamyka wystawa o uroczym, a zarazem ironicznym tytule „5 panien roztropnych i 1 mężczyzna lekkomyślny". Interpretacje rzeczywistości dokonane sprawnym pędzlem pięciu młodych malarek zostały skonfrontowane z pełnymi sarkazmu formami przestrzennymi autorstwa nestora polskiej awangardy. Ten kontrapunkt każe inaczej spojrzeć na malarskie światy tytułowych „panien", prowokując widza do ciekawych przemyśleń.


18

Kiedy opuszczamy szacowne przybytki sztuki i udajemy się na specyficznie klimatyczne Nadodrze, gdzie zachodzimy na podwórka przy ulicy Roosevelta, to znów - choć całkiem nieoczekiwanie - natrafiamy na sztukę. Odrapane kamienice w dolnych partiach rozbłyskują feerią barw, którymi wykreowano baśniowe światy. Nagle wyrasta przed nami gęsta roślinność magicznego ogrodu, w którym czają się zarówno swojskie ptaki, jak i fantastyczne dinozaury, a paw dumnie rozkłada swoje pióra.

26


Wychodzi nam naprzeciw ogromny, ale przyjaźnie nastawiony kocur.

10


Zwierząt domowych tutaj nie brakuje – prawie każdy pupil tutejszych mieszkańców doczekał się swojego portretu.

9


Koty i psy witają nas ze ściany, ale czasem też realny zwierzak wyjrzy do nas przez okno.

6


Mieszkańcy podwórek także obdarzają nas życzliwym zainteresowaniem.

4


Z niektórymi nawiązujemy bliższą znajomość.

1


A to niespodzianka! Sympatycznego Pana Zenka w stylowym kapeluszu możemy oglądać jednocześnie na żywo i w malarskim ujęciu.

3


Mieszkańcy tych kolorowych podwórek byli ważną częścią niesamowitego projektu społeczno-artystycznego, zainicjowanego przez wrocławskich plastyków z Mariuszem Mikołajkiem na czele. Artyści nie tylko odmienili ich otoczenie poprzez sztukę, ale odmienili również ich samych. Bowiem ten kontakt pozwolił im odkryć w sobie wrażliwego widza, a nawet obudził w nich ukrytego twórcę. Do akcji artystycznego przetwarzania podwórek włączyły się nie tylko okoliczne dzieciaki, ale także dorośli, czego przykładem jest Pan Zenon, którego wyzwolony talent zaowocował pięknym ptactwem ze szkliwionej gliny.

2


Artyści wydobyci z tzw. zwykłych ludziach od razu mogli zrealizować swój talent w tym zbiorowym dziele malarsko-ceramicznym.

11


Natomiast mieszkańcy podwórek doczekali się uwiecznienia w malowanych wizerunkach. Można pozazdrościć, bo nie każdy, wychodząc z domu, może natknąć się na swój portret.

27


Mieszkańcy za sprawą artystów dosłownie weszli do sztuki poprzez swoje malowane artefakty, ale też przybliżyli się do niej jako odbiorcy. Jedno z podwórek można by nazwać lekcją historii sztuki w wydaniu spektakularnym. Można tu spotkać Fridę Kahlo ...

13


... lub wejść do onirycznego świata Marca Chagalla.

14


Tę wędrówkę po zaczarowanych podwórkach kończymy czytającym aniołkiem (w końcu grupa z biblioteki musiała go szczególnie wyróżnić).

17