Home Salonik Artystyczny

Cytaty

Łatwiej zakochać się, nie kochając, niż odkochać, kiedy się kocha.
Salonik Artystyczny

  mona

Drzwi do Saloniku zostały otwarte 18 października 2006 roku, a goście tego pierwszego spotkania starali się utrzymać w ryzach salonowej uprzejmości, dyskutując na bulwersujący temat: “Sztuka nowoczesna. - A to skandal!” Potem jeszcze wielokrotnie w salonowym życiu rozważano ważne i kontrowersyjne zagadnienia estetyczne. Zastanawiano się czy sztuka musi być piękna, wolna i czy każdy realizm jest ... realistyczny?

 
 

Mimo, że zdarzają się tzw. tematy drażliwe, to w Saloniku zawsze panuje przyjazna atmosfera. Przy kawie toczą się miłe, towarzyskie rozmowy o sztuce, ilustrowane pokazami materiałów wizualnych. Spotkania odbywają się raz w miesiącu (przeważnie w ostatnią środę miesiąca) w Saloniku Zielonym. Od czasu do czasu salonik zamienia się w salonkę i wyprawia na sesje wyjazdowe.  Zwiedziliśmy już zabytki Wrocławia oraz kolekcje Muzeum Narodowego, Architektury, Archidiecezjalnego, Miejskiego, a także uczestniczyliśmy w spektaklach pantomimy oraz na niszowych scenach Teatru Pieśń Kozła i Teatru ZAR w Ośrodku Grotowskiego. Udało nam się również zwiedzić najciekawsze miejsca Poznania.

 

Nasza “śmietanka” towarzyska chętnie przyjmie kolejnych gości. Zapraszamy!

HARMONOGRAM SPOTKAŃ NA ROK 2019:

30.01.'19, g.16.00 Krytycznym okiem artysty.
27.02.'19, g.16.00 Portrety miast.
03.04.'19, g.16.00 Malarz bardzo polski – Józef Chełmoński.
05.06.'19, g.16.00 Zofia Stryjeńska zwana księżniczką sztuki polskiej.
26.06.'19, g.16.00 Malarz mówi kolorami.
31.07.'19, g.16.00 Sielskie pejzaże wiejskie.
28.08.'19, g.16.00 Efekty luminarystyczne w obrazach.
25.09.'19, g.16.00 Sztuka plakatu.
23.10.'19, g.16.00 Temat pracy.
27.11.'19, g.16.00 Zwierzęta wchodzą do sztuki.
18.12.'19, g.16.00 Rajskie ogrody.

INFORMACJE BIEŻĄCE



WYPRAWA NA „STATEK ROBINSONA" Drukuj Email
Wpisał Maria Tyws   
Czwartek, 18. Lipiec 2019 13:06

1


Sugerująca romantykę dalekich morskich podróży, wyprawa na „Statek Robinsona" tym razem oznaczała po prostu wyprawę do Wrocławia ... na wystawę. Taki bowiem tytuł ma zorganizowana w Muzeum Architektury ekspozycja, która prezentowana jest w spektakularnej aranżacji scenograficznej. Dawny pobernardyński kościół przyklasztorny zaadaptowany został na wrak zdruzgotanego żaglowca, który wypełniło ok. 190 prac współczesnych artystów polskich oraz z krajów Europy Środkowej. Odpowiada to idei wystawy wywiedzionej z koncepcji brytyjskiego pisarza Gilberta Chestertona, który porównał naszą cywilizację do „robinsonowego" statku po katastrofie, z którego należy ratować dzieła sztuki, bo to one ocalą świadectwo naszej kulturowej tożsamości. Ten monumentalny i niezwykle ekspresyjny pokaz, skupiając sztukę figuratywną zasadzającą się na tradycyjnych wartościach kultury europejskiej, dostarczył nam zarówno silnych doznań estetycznych, jak i okazji do refleksji nad kondycją naszego świata w obliczu zarówno obiecujących perspektyw, jak też realnych zagrożeń oraz poczucia schyłkowości. Wielu widzów zapewne ucieszyło się, że sztuka wciąż może mieć postać tradycyjnego (w znaczeniu przedmiotowym) obrazu, w dodatku opartego na rzetelnym warsztacie i hołdującego klasycznym kanonom piękna. Po tej potężnej porcji wrażeń nasze „salonikowe" towarzystwo, choć z pewnym zmęczeniem nóg, to jednak nie wyczerpało jeszcze swojego apetytu na artystyczne doznania. Obraliśmy zatem kierunek na Muzeum Narodowe, by zwiedzić tam dwie interesujące wystawy czasowe. Dużą gratką była możliwość zobaczenia z tak bliskiej perspektywy słynnego ołtarza szafiastego z katedry wrocławskiej, który już wkrótce - po burzliwych losach z czasów ostatniej wojny – powróci na swoje pierwotne miejsce. Zamówione pod koniec 16 wieku przez biskupa Jerina wspaniałe manierystyczne dzieło złotniczo-malarskie, które zawsze było chlubą Wrocławia, teraz poddane starannej konserwacji i częściowej rekonstrukcji znów będzie ozdobą katedralnego prezbiterium. Ołtarz został zaprezentowany w towarzystwie równie wspaniałego, choć powstałego sto lat później, a więc już w stylistyce barokowej, tzw. garnituru ołtarzowego – było więc co podziwiać. Nasycić wzrok pięknem przedmiotu kunsztownie opracowanego można było także na wystawie szkła artystycznego autorstwa Jerzego Orkusza. Bogata gama kolorystyczna, plastyczne zdobiny oraz niezwykła kreatywność w podejściu do formy naczyniowej wzbudzają zachwyt i uznanie dla twórcy.

2


 
„DRZEWO ŻYCIA" W BIBLIOTECE Drukuj Email
Wpisał Maria Tyws   
Środa, 20. Luty 2019 15:54

5


„Drzewo życia" to symbol obecny w wielu kulturach – przywołuje go prawie każda religia i stał się częstym motywem w sztuce nie tylko sakralnej. Jednak co ma wspólnego z biblioteką? Z pewnością na półkach znalazłyby się książki, których autorzy użyli tej figury symbolicznej. Poza tym warto przypomnieć sobie etymologię wyrażenia „czytać od deski do deski", które wskazuje na drewniane oprawy dawnych ksiąg. Okazał się także inspiracją dla grafików, którzy tworzą ekslibrisy, a te – z natury rzeczy – w bibliotece czują się na swoim miejscu. Dlatego od kilku już lat prezentujemy je na wystawie, której inicjatorem jest branżowa placówka z Oleśnicy. Tym razem grono artystów polskich i europejskich starało się w tej małej formie graficznej przedstawić własną interpretację pojęcia. Pojawiają się bliskie ideom religijnym ujęcia drzewa jako łącznika naszego ziemskiego bytu z czymś wyższym, metafizycznym, a także jako gwarant nieśmiertelności. Czasem jednak bywa ono całkiem świeckim symbolem witalności. Z drugiej strony drzewo – oznaka mocy i trwania staje się atrybutem wanitatywnym, symbolizującym przemijalność ludzkiego życia. Zapraszamy do szukania kolejnych tropów interpretacyjnych. Ekspozycja będzie dostępna do końca kwietnia.

3


Ostatnia zmiana Czwartek, 21. Luty 2019 07:36
 
SZTUKA NA SWOIM MIEJSCU I ... NA ULICY Drukuj Email
Wpisał Maria Tyws   
Piątek, 15. Czerwiec 2018 10:11

18a

0a

Członkowie naszego Saloniku Artystycznego poznają sztukę nie tylko na wykładach ilustrowanych pokazem medialnym, ale także na żywo, wybierając się na ważne wydarzenia do muzeów i galerii, przeważnie wrocławskich. Tym razem również kontaktowaliśmy się ze sztuką plastyczną w jej naturalnym kontekście. W Muzeum Architektury mieliśmy okazję zobaczyć prestiżową wystawę poświęconą jednemu z najwybitniejszych polskich artystów współczesnych, którą zorganizowano z okazji nadania mu tytułu profesora honorowego ASP we Wrocławiu – Leonowi Tarasewiczowi.

23


Charakterystyczne dla niego monumentalne obrazy choć wydają się być czystą abstrakcją o ogromnej ekspresji, to z nieodpartą sugestywnością ujmują naturę w jej istocie. Z pewnością natura była źródłem inspiracji dla artysty, który wszakże przetłumaczył ją w duchu syntezy na język plastyki, oddając jej kwintesencję. Bywa też tak, że realizując przestrzenne aranżacje, Tarasewicz odwołuje się do kodów kulturowych, np. tworzy rytualny ołtarz sztuki, nadając jej status wyjątkowości. Jest na tyle przekorny, że w następnej instalacji harmonizuje sztukę z naturą a widzowi każe deptać po malarskiej powierzchni. A zatem, wkraczamy w pole tego niekonwencjonalnego obrazu, który dopełnia pięknie zaaranżowany ogródek wirydarza, by jego duktem podążać ku czerwieni, błękitowi , zieleni czy żółci.

24


25

Inną drogą prowadzi nas Tomasz Opania, którego duży wybór prac można oglądać w BWA. Rzeźbiarz, który jest również sportowcem, proponuje widzowi skorzystanie z urządzeń paragimnastycznych, które kształtują nieoczekiwane w swej symbolice gesty.

21


W dalszej części ekspozycji wprowadza nas do wnętrza malowniczo zaaranżowanej pracowni snycerza, która natychmiast ożywa ruchem eksponatów i stukotem narzędzi. Prawdziwa magia i cud wskrzeszenia rzemieślnika.

20


Naszą wędrówkę po galeriach zamyka wystawa o uroczym, a zarazem ironicznym tytule „5 panien roztropnych i 1 mężczyzna lekkomyślny". Interpretacje rzeczywistości dokonane sprawnym pędzlem pięciu młodych malarek zostały skonfrontowane z pełnymi sarkazmu formami przestrzennymi autorstwa nestora polskiej awangardy. Ten kontrapunkt każe inaczej spojrzeć na malarskie światy tytułowych „panien", prowokując widza do ciekawych przemyśleń.


18

Kiedy opuszczamy szacowne przybytki sztuki i udajemy się na specyficznie klimatyczne Nadodrze, gdzie zachodzimy na podwórka przy ulicy Roosevelta, to znów - choć całkiem nieoczekiwanie - natrafiamy na sztukę. Odrapane kamienice w dolnych partiach rozbłyskują feerią barw, którymi wykreowano baśniowe światy. Nagle wyrasta przed nami gęsta roślinność magicznego ogrodu, w którym czają się zarówno swojskie ptaki, jak i fantastyczne dinozaury, a paw dumnie rozkłada swoje pióra.

26


Więcej…
 
WYOBRAŹNIA, RYGOR, HUMOR I ZDZIWIENIE, A DO TEGO EGZOTYKA! Drukuj Email
Wpisał Maria Tyws   
Wtorek, 27. Luty 2018 16:31

Na tak bogatą skalę doznań mogli liczyć uczestnicy naszej wyprawy po sztukę do muzeów wrocławskich. Wystawa w Pałacu Królewskim pod obiecującym tytułem „Wyobraźnia i rygor" to prawdziwe résumé polskiej sztuki współczesnej. Zaprezentowany na niej obszerny wybór prac, których właścicielami są Grażyna i Jacek Łozowscy, dzięki doskonałemu rozeznaniu i wybornemu poczuciu gustu kolekcjonerów, urasta do rangi reprezentatywnego zbioru o wartości iście muzealnej. To prawdziwa gratka zobaczyć w jednym miejscu tyle znakomitych dzieł artystów tworzących po wojnie panteon polskich malarzy. To obraz niemal kompletny, choć przecież będący odbiciem subiektywnych preferencji estetycznych Państwa Łozowskich, zapowiadanych już samym tytułem wystawy. W pełni usatysfakcjonowani mogli się poczuć zwolennicy geometrycznego ładu w malarstwie abstrakcyjnym, ale i ci, którzy wolą dynamiczny w swej ekspresji informel czy bogate fakturalnie malarstwo materii. Widzowie, u których przywiązanie do figuracji i anegdoty łączy się z wrażliwością na wartości czysto pikturalne, także mogli zaspokoić swoje potrzeby w mniej licznych, ale bardzo pięknych przykładach malarstwa postkolorystycznego czy o proweniencji surrealistycznej. Każdy zaś miał szansę rozszerzenia swojej kompetencji odbiorczej o nowe formy artystycznego przekazu.

IMG 1825


Pałacowe muzeum oferowało jeszcze jedną ciekawą ekspozycję, która oprócz wrażeń estetycznych zapewniała sporą dawkę wartości poznawczych, choć te mogły czasem wprawiać w stan pewnej konfuzji. Wystawa nowego pocztu władców polskich, jaki konkurencyjnie do Jana Matejki namalował Waldemar Świerzy, warta jest obejrzenia, ale i ... przeczytania. Z dowcipnie zredagowanych tekstów, zresztą opartych na historycznych materiałach źródłowych, wyłaniają się sylwetki koronowanych głów, które nijak nie chcą się zmieścić w potocznym wyobrażeniu królewskiego majestatu. Ot, król też człowiek! Chciałoby się powiedzieć nie bez pewnego zakłopotania, ale i złośliwej satysfakcji „maluczkich" wobec władzy. Owszem, są nazwiska, które ostały się w czystości i wielkości, zgodnie z optyką szkolnych nauk, ale całkiem liczni władcy naszego państwa, to nieźli okrutnicy, rozpustnicy ... a i innych przywar nie brakuje.
Matejko był miłosierny, bo też i pracował w poczuciu misji krzepienia ducha narodowego. Dlatego jego wizerunki mieszczą się w kanonie portretu władcy. Tego nie da się powiedzieć o ujęciach Świerzego, który z całym krytycyzmem współczesnego człowieka, nieufnego wobec autorytetu i demaskatorskiego, pozwolił sobie na ukazanie psychiki modela. Nie wszyscy więc władcy prezentują się godnie a ozdobna korona czasem towarzyszy podłemu obliczu. To była niezła lekcja historii! Muzealnicy z poczuciem humoru odnaleźli się w tej przewrotnej konwencji, aranżując wystawę zadbali o ... purpurę w tle.

IMG 1837


Przejście z Pałacu do Muzeum Narodowego umożliwiło nam jeszcze większy przeskok w przestrzeni, niż na to wskazuje realny dystans fizyczny między obiema placówkami. Bowiem tam, dzięki czasowej wystawie artefaktów chińskich, znaleźliśmy się w wytwornym gabinecie urzędnika z czasów panowania dynastii Ming. Cóż za wyrafinowanie i kreatywność! Cóż za estyma wobec wiedzy i piękna! To zaskakujące w kontekście dziś obowiązującego stereotypu urzędnika. Z ogromna przyjemnością chłonęliśmy wyszukaną aurę odległej kultury, którą przywołały piękne zwoje malarskie, kunsztowne przedmioty z jadeitu, rzeźby kultowe oraz z równą pieczołowitością i smakiem wykonane przedmioty codziennego użytku.

IMG 1852


Opuszczaliśmy wystawę, nasyceni pięknem. Cóż, nasi bywalcy Saloniku Artystycznego, to prawdziwi miłośnicy sztuki, skoro unieśli aż taką, potrójną jego dawkę. Jakby tego było mało, wpadliśmy jeszcze z wizytą do branżowych kolegów DBP, gdzie wiele radości sprawiła nam starannie przygotowana wystawa stylowych druków muzycznych z przełomu wieków z kolekcji Profesora Banasia. Dawnych wspomnień czar!

IMG 1848


 
EKSLIBRIS ZE SZWEJKIEM Drukuj Email
Wpisał Maria Tyws   
Środa, 10. Styczeń 2018 15:24

DSCN1288

Jeżeli tegoroczna edycja międzynarodowej wystawy ekslibrisów nosi tytuł „Rok Czeski", to wśród rozmaitych motywów kojarzonych z naszym południowym sąsiadem, nie mogło zabraknąć tego popularnego bohatera literackiego. Graficy z wielu krajów, w tym z odległego Hongkongu, przywołali też innych luminarzy kultury czeskiej, jak Bohumil Hrabal, secesjonista Alfons Mucha czy współczesny artysta - niepokorny David Cerny. Zadziwia inwencja autorów, którzy przenikliwie a czasem dowcipnie potrafili zinterpretować temat w kameralnej formie plastycznej, jaką jest ekslibris. Warto popatrzeć jak wiele może być w małym. Zapraszamy na wystawę, którą można oglądać do 10. lutego.

DSCN1282


 
<< Początek < Poprzedni 1 2 3 4 5 6 7 Dalej > Ostatnie >>

JPAGE_CURRENT_OF_TOTAL